O autorze
Jestem posłem na sejm VIII kadencji. Jestem członkiem klubu parlamentarnego Nowoczesna. Zasiadam w komisji Gospodarki i Rozwoju oraz w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Mój blog ma być poświęcony bieżącej sytuacji politycznej oraz gospodarczej. Więcej o mnie można dowiedzieć się na stronie www.pawelkobylinski.pl

Wojenka na górze

Sprawa prezydenckiego doradcy prof. Michała Królikowskiego to kolejny dowód na to, że PiS nie zawaha się użyć wszelkich środków, aby dyscyplinować swoje środowisko. Nawet jeśli ceną miałaby być powtórka z historii. Jednak pamięć w obozie władzy jest zawodna. Szczególnie, gdy sondaże wskazują na rekordowe poparcie. Silne jest za to przekonanie, że „w miarę postępu rewolucji walka klasowa się zaostrza” .

Według prokuratury prof. Królikowski może być zamieszany w pranie brudnych pieniędzy. Na tym etapie niewiele można o całej sprawie powiedzieć. Można natomiast zastanawiać się, na ile jest to faktycznie problem konfliktu z prawem, a na ile polityczne narzędzie, aby zdyscyplinować Andrzeja Dudę. Oczywiście w tym przypadku pierwsze nie wyklucza drugiego, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie o politykę tutaj chodzi. Trzeba by wykazywać się wyjątkową indolencją, aby nie widzieć związku z prezydenckimi pracami nad ustawami o sądownictwie.

Zbigniew Ziobro otrzymał bolesny cios, kiedy Prezydent (pod presją wielkich, społecznych protestów) postanowił dwie z trzech ustaw Ziobry zawetować. Obecny prokurator generalny jest znany z tego, że jako człowiek mściwy wykorzysta swoją pozycję, aby osiągnąć osobiste cele. W przeszłości już tak robił. Teraz jest podobnie.

Piątkowe spotkanie Duda – Kaczyński wygląda na ciąg dalszy sprawy. Ziobro zaatakował, kiedy Prezydent był w USA. Andrzej Duda po powrocie wpadł prosto w ręce Kaczyńskiego. Jaki przebieg miała rozmowa? Odpowiedzią będą ustawy, których treść mamy poznać w poniedziałek. Można jednak domyślać się, że wizyta w Belwederze miała w założeniu przypomnieć, kto jest kim i w jakiej roli występuje. Jest to coraz trudniejsze, ale Ziobro postarał się i przygotował prezesowi odpowiedni grunt.

Minister sprawiedliwości, jak drapieżnik zwietrzył krew. Kiedyś polityczny banita dzisiaj dostrzegł okazję, aby odkupić swoje winy. Obok osobistych predyspozycji ma do tego cały aparat prokuratorsko-ministerialny i nie waha się go używać.

Warto na te wydarzenia popatrzeć z nieco szerszej perspektywy. To właśnie Ziobro w 2007 roku pogrzebał PiS „znajdując” aferę w szeregach ówczesnej koalicji. Dał zielone światło do wszystkich działań, które w efekcie doprowadziły do wcześniejszych wyborów. Tak, jak wtedy, tak i dzisiaj nikt tych działań nie kontroluje, a już na pewno nimi nie zarządza. Konflikt w PiS jest wyraźny, politycy tej partii zaczynają się gubić, a rozgrywającymi są ci, którzy mają władzę i chcą ją za wszelką cenę utrzymać. Aby tak się stało muszą grać do bramki prezesa, co w sytuacji sondażowo silnej pozycji Prezydenta nie jest łatwe. Trzeba decydować.

Pisowska rewolucja trwa. Czy właśnie zaczyna pożerać własne dzieci?
Trwa ładowanie komentarzy...