NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Demokracja nie będzie umierać w ciszy!*

Piszę te słowa chwilę po tym, gdy Senat większością głosów PiS przyjął haniebne prawo, które ma pogrzebać polską demokrację. Prokurator stanu wojennego Piotrowicz oraz jego pilny uczeń Ziobro otworzyli „swojemu panu” drzwi do autorytaryzmu. Nie mam złudzeń, że Andrzej Duda zachowa się inaczej niż oczekuje od niego „jego pan”. Jako polityk opozycji, wywodzący się z młodego pokolenia pragnę im jednak głośno powiedzieć: nie pozwolimy na to, aby pogrzebali polską demokrację, nie pozwolimy na to, aby umarła i z pewnością nie odbędzie się to w ciszy.

Kaczyński ma dziś swój manifest. Stalinowską rocznicę 22 lipca 1944 zastąpił nową. Wierzę jednak, że jego triumf nie potrwa długo, a on sam z „lipcowym manifestem” trafi na śmietnik historii. Nie stanie się to od razu, ale obserwując rosnące protesty śmiem twierdzić, że „obóz władzy” stojąc nad przepaścią właśnie zrobił krok do przodu. Nie chcę zagłębiać się tutaj w analizę parlamentarnych kulis. Pozostawiam to wybitnym publicystom i obserwatorom polityki. Wiem natomiast, że w samych szeregach PiS pełnej zgody na metody prezesa i jego kilki nie ma. Według mojej wiedzy te drobne rysy na monolicie są emanacją głębszego pęknięcia. Pierwsi posłowie i senatorowie partii rządzącej mieli nawet odwagę mówić głosem innym, niż ich partyjni przywódcy.

Demokracja nie odejdzie w ciszy, bo nie będzie na to zgody Polaków. Trwa właśnie superszybki proces edukacji, czym tak właściwie owa demokracja jest. A dzisiaj jest przede wszystkim odpowiedzialnością za wolną Polskę i dorobek ostatnich niemal 30 lat. Otwarte jest pytanie, czy wszystko poszło dobrze, ale całkowita negacja i nihilizm nie jest na to pytanie odpowiedzią. W tych szczególnych dniach Polacy okazali się głośni i hardzi. Kilkadziesiąt tysięcy osób na pokojowej manifestacji w Warszawie, kilkadziesiąt tysięcy w innych miastach. Ludzie spontanicznie manifestujący przed bramą ośrodka prezydenckiego w Juracie. Ludzie, którzy wbrew założeniom grabarzy polskiej demokracji zamiast cieszyć się pięknym latem i wakacjami spontanicznie, często całymi rodzinami wyszli na ulice, aby powiedzieć głośno NIE.
Byłem w czwartek na Krakowskim Przedmieściu, a później wraz z dziesiątkami tysięcy Polek i Polaków przeszedłem w okolice Sejmu. Przedstawicielom opozycji zgotowano wspaniałe przyjęcie. Ta jedność i wsparcie jest dla opozycji parlamentarnej dziś bardzo ważna, ale wiem też, że idzie za tym ogromne zobowiązanie. Wszyscy ci zgromadzeni ludzie, którzy w ciągu ostatnich dni protestowali liczą na to, że staniemy na wysokości zadania. Jako zjednoczona opozycja musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby tych nadziei nie zawieść.

NIE, DEMOKRACJA W POLSCE NIE UMRZE W CISZY

W imię tysięcy osób, które straciły zdrowie i życie walcząc z reżimem komunistycznym.
W imię wolnej, silnej i demokratycznej Polski w Unii Europejskiej.

DEMOKRACJA NIE UMRZE, A JEJ ODRODZENIE BĘDZIE GŁOŚNE


*tytuł jest zamierzoną parafrazą tytułu do tekstu autorstwa Jarosława Kurskiego w GW "Demokracja umiera po cichu.Zaniechanie opozycji będzie oznaczać jej współudział".
Trwa ładowanie komentarzy...