O autorze
Jestem posłem na sejm VIII kadencji. Jestem członkiem klubu parlamentarnego Nowoczesna. Zasiadam w komisji Gospodarki i Rozwoju oraz w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Mój blog ma być poświęcony bieżącej sytuacji politycznej oraz gospodarczej. Więcej o mnie można dowiedzieć się na stronie www.pawelkobylinski.pl

Bardzo straszny tydzień

Dyktatury nie zawsze są wprowadzane w drodze gwałtownych wydarzeń. Nie musi dojść do ‘wielkiego boom”, żeby krajem zaczął rządzić despota. Taktyka salami oraz niszczenie demokracji od wewnątrz – to najlepsza droga do autorytaryzmu. I to się właśnie dzieje w Polsce. Zamach na trójpodział władzy jest przypieczętowaniem końca demokracji, jaką znamy po 89 roku.

Prawda, że trudno jest uwierzyć w to, iż w Polsce dzieje się coś bardzo strasznego? Przecież jesteśmy w Unii Europejskiej i członkiem NATO. To wydają oczywiste i wystarczające gwarancje zachowania demokratycznych standardów. Poza tym Polska już miała swoją rewolucję i zasadniczo do kolejnej się nie szykujemy. Tak, jak trudno nam uwierzyć, że w Europie może dojść do poważnego konfliktu zbrojnego. Nasza wyobraźnia i umiejętność przewidywania przyszłości zostały wspaniale uśpione przez lata względnego dobrobytu, spokoju i rozwoju. Dyktatury, konflikty, niepokoje? To jakieś zamierzchłe czasy. Tymczasem PiS wpędza nas w otchłań chaosu. Dzieli i podsyca nastroje coraz bardziej zdając sobie sprawę, że sprzeciw może być gwałtowny. Barierki przed Sejmem i tysiące policjantów. Władza wie, że źle robi, władza boi się ludzi, ale władza się nie cofa. Przynajmniej teraz.



Reforma, a faktycznie likwidacja Sądu Najwyższego przez PiS to fatalna wiadomość dla obywateli. Sąd, który do tej pory mógł rozstrzygnąć spór pomiędzy „panią Jadzią, właścicielką kiosku w Mąkolnie” (dane przypadkowe), a państwem jako instytucją właśnie w tempie ekspresowym przestaje istnieć. Jakie szanse będzie miała Pani Jadzia, jeśli SN będzie w rękach władzy? Jeśli jej kiosk przestanie się podobać lokalnemu kacykowi i każe go zlikwidować to po prostu tak się stanie. A jeśli kacyk uzna, że też chce mieć taki kiosk to będzie go miał, a w sądzie nic nie wskóramy.
W skali kraju z Sądem Najwyższym ma styczność „garstka” ludzi, a zatem dla większości Polaków to abstrakcja, podobnie jak TK. Cóż, prosektorium też jest dla większości z nas abstrakcyjne, ale jakoś nie jesteśmy w stanie lekceważyć tego miejsca, jego wagi oraz tego, że ostatecznie większość z nas tam trafi.


Władza absolutna i absolutna demoralizacja

PiSowi jednak nie chodzi o ludzi. Tutaj chodzi o pełnię władzy, zero odpowiedzialności i rozliczenia z przeciwnikami politycznymi. Prezes SN stoi na czele Trybunału Stanu (już dziś wiadomo, że w przyszłości stanąć powinni przed nim Prezydent, Premier i kilku ministrów PiS). Po zmianach problem zniknie. Będzie można za to przed Trybunałem postawić każdego, dowolnego polityka - oczywiście z Donaldem Tuskiem w pierwszej kolejności. Szef partii rządzącej poczuł się już tak pewnie, że zaczął straszyć sądem i wykluczeniem z życia politycznego swoich przeciwników.
Sąd Najwyższy rozstrzyga o poprawności wyborów. Kaczyński zawsze kontestował demokratyczne wybory mówiąc, że były sfałszowane. Oczywiście poza tymi, które sam wygrał, a było ich niewiele. Jednak nigdy nie udało mu się tych fałszerstw udowodnić. Teraz to będzie bułka z masłem.


PiS legalnie władzy nie odda


Gdyby dzisiaj zapytać Putina, czy Rosja jest krajem demokratycznym to z pewnością przekonywałby, że tak. Podobnie Łukaszenka, którym tak bardzo zachwycony był Marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Szukając dalej również Korea Północna nazywa siebie krajem demokratycznym. Bo demokracja odniosła ogromny sukces marketingowy, a mimo to nie wiadomo na czym ma dokładnie polegać. Demokracja a la Kaczyński jest bardzo daleka od pięknej idei. Obecna formacja, która dzierży pełnię władzy – w sposób legalny jej nie odda. Sprawy zaszły za daleko. Nie ma już odwrotu.

To ile wolności nam zabiorą wciąż jeszcze zależy od nas. Trzeba się obudzić, bo władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie. W rozmowie ze zdemoralizowaną władzą zwykły obywatel nie będzie miał szans. Jeszcze nie jest za późno.
Trwa ładowanie komentarzy...