NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Ameryka nie nagradza swoich klientów

Donald Trump wykorzystał wizytę w Polsce na użytek własnej polityki wewnętrznej. PiS robi to samo. Przedstawiciele partii władzy wygadują piramidalne bzdury. Robią to z absolutną premedytacją. Mówią do swoich wyborców, których kwintesencję widzieliśmy na placu Krasińskich. PiSowski balon nadął się do granic możliwości. Impreza była krótka i huczna, ale prawdziwie zadowolony i syty może czuć się jedynie Trump. Osiągnął wszystko, co chciał. Polska pozostaje z dużym kacem i sporym rachunkiem do zapłacenia.

Szkoda, że PiS nie pozwolił na spontaniczny udział Polaków w spotkaniu na Placu Krasińskich. Szkoda, że, kiedy pojawili się przedstawiciele parlamentarnej opozycji krzyczano „złodzieje”, a kiedy padło nazwisko „Wałęsa” były buczenia i gwizdy. Zwieziony autobusami aktyw Klubów Gazety Polskiej nie zawiódł Kaczyńskiego. Były oklaski i machanie chorągiewkami wtedy, kiedy miały być oraz wyzwiska, buczenie i gwizdy również w odpowiednim momencie.

Premier Beata Szydło w wypowiedzi dla mediów zaraz po czwartkowym przemówieniu Prezydenta USA mówiła „jako polski premier, jako Polka jestem dumna z tego, że przeżywamy takie chwile”, a fakt, że Trump pojawił się w Polsce dowodzie tego, że „Polska jest państwem ważnym, z którym trzeba się liczyć i Polska jest gwarantem światowego pokoju, bezpieczeństwa, szybko się rozwijamy”. W drugiej części wypowiedzi Pani Premier udzieliła się mocno narracja przemówienia amerykańskiego prezydenta. Jak rozumiem według szefowej rządu Polska stała się mocarstwem z dniem objęcia władzy przez PiS i wtedy również z automatu nastąpiło gospodarcze przyspieszenie, czy wręcz eksplozja. Bo wcześniej to „polska w ruinie” i wstyd na cały świat. Jak w ogóle można było nas przyjąć do NATO i UE, kiedy nie rządził PiS – to już zagadka, która nigdy nie zostanie wyjaśniona.

Make Poland Great Again?


Mam jednak nadzieję, że Pani Premier czuła dumę z bycia Polką również wtedy, kiedy odwiedzał nas Barack Obama, a jeszcze wcześniej inni amerykańscy prezydenci. I że mimo wszystko zauważa, że gospodarcze przyspieszenie nie jest wynikiem zmiany władzy nad Wisłą. Jednocześnie widać wyraźnie, że prawa strona politycznej sceny wyraźnie popłynęła i odpłynęła. Mówienie o tym, że Polska jest „gwarantem światowego pokoju” jest po prostu śmieszne. Interpretacje zarówno całej wizyty, jak i poszczególnych elementów wystąpień Trumpa przekraczają granice absurdu. Wspomnę tylko wypowiedź Antoniego Macierewicza. „Polska została ukazana jako szaniec cywilizacji europejskiej, jako najbardziej głębokich wartości i istotnych dla współczesnej Europy i świata wartości cywilizacyjnych”. Według ministra obrony „sojusz polsko-amerykański został umocniony jak nigdy w ciągu ostatnich dwustu lat”. I nawet jeśli Macierewicz przyzwyczaja nas powoli do swoich dziwactw to naprawdę mamy do czynienia z oparami absurdu.

Trump wykorzystał tę wizytę na użytek polityki wewnętrznej, przedstawiciele PiS wygadują piramidalne bzdury. Robią to z absolutną premedytacją bo wiedzą, że mówią to swoich wyborców, których kwintesencję widzieliśmy na Placu Krasińskich. Tłuszcza otrzymała więcej pochwał niż była w stanie unieść. PiSowski balon nadął się do granic możliwości. Impreza była krótka i huczna, ale prawdziwie zadowolony i syty może czuć się jedynie Trump. Osiągnął wszystko, co chciał. Polska pozostaje z dużym kacem i sporym rachunkiem do zapłacenia. Ameryka kocha swoich klientów.
Trwa ładowanie komentarzy...