O autorze
Jestem posłem na sejm VIII kadencji. Jestem członkiem klubu parlamentarnego Nowoczesna. Zasiadam w komisji Gospodarki i Rozwoju oraz w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Mój blog ma być poświęcony bieżącej sytuacji politycznej oraz gospodarczej. Więcej o mnie można dowiedzieć się na stronie www.pawelkobylinski.pl

Unia jednoczy (prawie) wszystkich

PiS ma poważny kłopot. Zohydzanie Unii Europejskiej w kraju, gdzie 80% obywateli opowiada się za obecnością we wspólnocie wymaga mozolnej pracy u podstaw i wszystkich rąk na pokładzie. W tej sprawie Kaczyński postanowił sprawdzić, czy zadziała prawidłowość wynikająca z doświadczenia z żabą.

Dość okrutne doświadczenie dowodzi, że gdy wrzucić żabę do gorącej wody to będzie próbowała wyskoczyć. Ale gdy zostawić ją w wodzie, którą następnie zaczniemy powoli podgrzewać to się ugotuje.

Obóz rządzący przyrzeka na wszystkich świętych, że nie chce wyprowadzić Polski z UE. Nie będzie zatem „poletixu” (według Kaczyńskiego mamy do czynienia z „bretixem”), bo mówienie o tym wprost oznaczałoby polityczne samobójstwo. Proces jednak już się rozpoczął. Przypomina to jazdę po pijanemu, której wypadek jest oczywistą konsekwencją. Kierowca może i myślał, że uda mu się bezpiecznie dojechać, ale przecież po alkoholu nie jest w stanie racjonalnie myśleć i przewidzieć konsekwencji. Z tym właśnie mamy do czynienia. PiS wstaje z kolan i jedyną figurą, którą może wykonać, aby zostać zauważonym to odwrócić się plecami i głośno krzyczeć. Ktoś w końcu zamknie drzwi, bo długo tego hałasu nie da się znieść.


Szopka, którą odstawiono wokół wyboru szefa RE, wynik głosowania, który mając nas wszystkich za kompletnych idiotów próbowano pokazać jako sukces, buńczuczne zapowiedzi Beaty Szydło i grożenie wetem przed szczytem w Rzymie pokazują, że mamy do czynienia z kompletnym chaosem. Na spotkanie z brytyjską premier pojechał Jarosław Kaczyński, a nie premier polskiego rządu. Spotkanie odbyło się przy Downing Street, czyli londyńskich Alejach Ujazdowskich. Oczywiste jest, że nie było to wyłącznie spotkanie „partyjnych liderów” nawet jeśli miało bardziej charakter audiencji niż roboczego spotkania. Oczywiście Pan Poseł może spotykać się z kim chce i bardzo dobrze, że w końcu wybrał się „w daleką podróż”. Podróże kształcą wykształconych, a Jarosław Kaczyński do takich się właśnie zalicza. Można mieć przynajmniej nadzieję, że ten łyk świeżego powietrza wyjdzie prezesowi oraz nam wszystkim przy okazji na dobre. Ministra Witolda Waszczykowskiego celowo pomijam, bo on w tej układance nie liczy się w ogóle.

Przyszłość pod znakiem euro

Euro jako wspólna waluta dla anty-unijnego rządu Beaty Szydło jest tematem nieco łatwiejszym bo tutaj społeczne poparcie nie jest tak wielkie, jak dla samej Unii. Można nawet straszyć wspólną walutą, co zresztą w narodowych mediach jest na porządku dziennym. Jednak ta krótkowzroczność będzie miała daleko idące konsekwencje. Dzisiaj euro jest przedsięwzięciem politycznym bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Ścisłe jądro wspólnoty będzie koncentrować się wokół państw, które w są unii monetarnej, a Brexit tylko ją wzmocni. Uważam, że Polska powinna mieć jasno określoną ścieżkę wejścia do strefy euro. Ze względu na przyszłość i pozycję Polski w Unii Europejskiej powinna to być dla nas sprawa priorytetowa.

Obecny eurosceptyczny rząd kiedyś (mam nadzieję, że całkiem szybko) przeminie. Dzisiaj prowadzi dziwną grę. Nie można z nią w żaden spierać na argumenty i polemizować. Głównie dlatego, że ta gra jest pozbawiona sensu. Ministrowie łącznie z szefową rządu potykają się o własne nogi. Biegają w różne strony bez jakiegokolwiek ładu i składu. Jedynym punktem odniesienia jest Pan Poseł na Nowogrodzkiej. Przypomina się stary żart, gdy na budowie pracownik pędzi z pustymi taczkami. Zapytany, dlaczego taczki są ciągle puste odparł, że praca idzie tak szybko, że nawet nie ma czasu załadować. Rząd jest tym robotnikiem, a jego polityka zagraniczna pustymi taczkami.
Trwa ładowanie komentarzy...