O autorze
Jestem posłem na sejm VIII kadencji. Jestem członkiem klubu parlamentarnego Nowoczesna. Zasiadam w komisji Gospodarki i Rozwoju oraz w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Mój blog ma być poświęcony bieżącej sytuacji politycznej oraz gospodarczej. Więcej o mnie można dowiedzieć się na stronie www.pawelkobylinski.pl

Polak nadal prezydentem UE

Wybór Donalda Tuska wydawał się być naturalny chociaż w ostatnich dniach nie tak oczywisty i pewny. Pewne jest dzisiaj natomiast to, że rząd PiS wystawił Polskę na śmieszność i zepchnął na odległy margines. Straty trudno będzie odrobić.

Zagrywka polskiego rządu była kompletnie niezrozumiała. Nawet przedstawiciele PiS, jeśli nie zdążyli przyswoić sobie partyjnego przekazu w tej sprawie mieli poważne kłopoty, aby jej bronić. Oczywiście jasne jest, że sednem całej sprawy jest zwykła nienawiść Kaczyńskiego do Tuska. Ani mniej, ani więcej. Wystawienie marionetkowego kandydata w postaci sfrustrowanego i niedocenionego Jacka Saryusz-Wolskiego (do niedawna w PO) miało być tylko dodatkowym rzemieniem bicza.

Salto-mortale i piroman w stodole?

Mimo „wszystkich rąk na pokładzie” (co zapowiedział sam rzecznik rządu w wywiadzie dla TVN24) czyli czołowych polityków PiS wspieranych przez „narodowe media” na pierwszej linii frontu całość wyszła dość marnie. Można powiedzieć żałośnie. Akcja przygotowana wyłącznie na użytek wewnętrznej polityki została szybko rozszyfrowana w Unii Europejskiej. Minister Waszczykowski pisał do zagranicznych mediów wiadomości sms. Premier Szydło na chwilę przed unijnym szczytem wysłała list do szefów rządów państw. Przypomnę, że oboje pochodzą z partii, która na każdym kroku oskarża opozycję ‘za donoszenie na własne państwo” robiąc z tego niemal zdradę stanu. W wysłanym dokumencie Pani Premier przekonywała, że Tusk to całe zło i że się „wielokrotnie sprzeniewierzył”, a tylko Saryusz-Wolski będzie gwarantował neutralność na tym stanowisku. Prawdopodobnie chodziło o tą samą neutralność, którą szczyci się Pani Przyłębska w TK i Pan Kurski w TVP, ale o tym Beata Szydło nie była łaskawa wspomnieć. Zakładam z dużym prawdopodobieństwem, że po pierwszym zdziwieniu w gabinetach adresatów przyszedł czas na żarty, bo inaczej tego listu nie można było potraktować. Nikt nie będzie chciał reformować Unii ani z Saryusz-Wolskim (który na oczach wszystkich wykonał polityczne salto-mortale), ani tym bardziej z Kaczyńskim. Wpuszczenie piromana do stodoły pełnej suchego siana nie skończyłoby się dobrze.

Polski łącznik

W tle krajowej rozgrywki zaplanowanej dość mętnie i na szybko na Nowogrodzkiej rozpoczęła się prawdziwa gra, której jako państwo możemy być już tylko obserwatorem. Podczas, gdy Kaczyński robi wszystko, aby Tusk stał się chłopcem do bicie odpowiedzialnym za wszystkie klęski PiSu wcześniej, teraz i w przyszłości, w Wersalu spotkali się szefowie Niemiec, Francji, Hiszpanii i Włoch. Jeszcze dwa lata temu w tym gronie z pewnością znalazłaby się Wlk Brytania i najpewniej Polska. Brytyjczycy głosami swoich obywateli sami się wykluczyli. My zostaliśmy wykluczeni dzięki politycznej ksenofobii jednego człowieka i wbrew oczekiwaniom większości społeczeństwa. Właśnie rozpoczęła się realizacja nowego scenariusza dla Unii Europejskiej. Europa kilku prędkości zostanie usankcjonowana. Tak dla porządku. I nowego otwarcia. W nadziei, że nowy porządek pozwoli odświeżyć projekt, jakim jest Unia Europejska. W tej dyskusji Polska nie weźmie udziału. Jedynym pocieszeniem będzie fakt, że szefem Rady Europejskiej jest Polak. Przed Donaldem Tuskiem poważne zadanie. Właśnie stał się łącznikiem pomiędzy tym, czym będzie Nowa Unia Europejska, a miejscem w którym znajdzie się Polska. Trzymam za niego kciuki i życzę powodzenia.
Trwa ładowanie komentarzy...